Nie wystarczyło

Jeśli mnie nie doceniasz, to znaczy, że mnie nie znasz.
Jeśli we mnie wątpisz zapytaj siebie czy ja mam podstawy, by w Ciebie nie zwątpić. Czy nie masz sobie nic do zarzucenia? Zawsze byłeś fair w stosunku do mnie? Po mojej stronie gdy tego potrzebowałam?
Czy zawsze gdy ktoś odchodzi milczysz i nie robisz nic, by wrócił czy tylko mnie spotkał ten zaszczyt? Puściłeś mnie wolno nie dlatego, by sprawdzić czy wrócę. Zawsze wracam. Nie potrafię inaczej. Puściłeś mnie wolno, by samemu odejść nie oglądając się na mnie, tłumacząc „to Jej wybór”. Na pewno? Co zrobiłeś, by naprawić to, co się popsuło? Nie musiałeś? Nie chciałeś? Nie potrafiłeś? Wolisz milczeć. Nie robić nic. Co ma być to będzie. Więc jest. Zadowolony?
Nigdy nie uciekałam od Ciebie. Uciekać można przed kimś, kto goni. Ty nawet nie szedłeś w moim kierunku. Nie zawołałeś. Nie szepnąłeś „zostań, chcę, żebyś była”. Dlaczego wciąż jestem?. Bo to jedyna rzecz, której nie jesteś w stanie mi zabronić. Inaczej, bardziej z daleka, ciszej, bardziej w cieniu i nawet nie wiesz kiedy bliżej niż myślisz. Po prostu przestałeś mnie widzieć. Błąd. Widzieć przestałeś mnie już dawno. Dziś mnie już nie czujesz. A ja nie umiem znaleźć powodu, by to zmienić. Żadnego mi nie dałeś. Wziąłeś tyle ile chciałeś od kogoś, dla kogo znaczyłeś więcej niż myślisz. Po prostu „byłeś” i to miało mi wystarczyć. Nie wystarczyło.

Skomentuj