Smutno mi Przyjacielu. I choć spotkanie z Kimś, kogo bardzo lubię, z kim spędzam czas nie tylko na koncertach to zawsze cudowne chwile, dziś nie jest najlepszym dniem. Dziś Ktoś, kto na to w pełni zasługuje opowiedział mi jak bardzo jest wyczekiwany i potrzebny w miejscu gdzie ja bardzo chciałam być. Nie ma we mnie zazdrości. Jest tylko żal, że to wszystko co robiłam nie miało najmniejszego znaczenia. Moja obecność nie zalicza się do grona tych oczekiwanych. Moje zdjęcia nigdy nie zyskały miana wartych udostępnienia a tym bardziej zaproszenia do ich robienia z trochę lepszego miejsca, w lepszych warunkach. WeTransfer ma tę istotną zaletę, że informuje, czy ktoś, komu wysłany został link użył go by obejrzeć i ściągnąć pliki. Moje zdjęcia nie były tego warte. Nic nie były warte. Łzy same kapią. Nie umiem ich powstrzymać. Wszystko co miało dla mnie sens okazało się nie mieć go dla innych. Nie zazdroszczę. Po prostu rozumiem jakim jestem nikim dla tych, którzy byli dla mnie wszystkim. Idę. Nie mogę jeszcze w takim stanie wrócić do domu. Czuję się źle mój Przyjacielu. Może gdyby te słowa nie padły od kogoś tak bardzo mi bliskiego może mniej by bolały. Ale bolą. Cholernie bolą. Rozsypało się coś, co miało dla mnie ogromne znaczenie i nie wiem jak to poskładać by odnaleźć jakiś sens. Trudno mi oddychać. Siedzę i piszę, bo to jedyny sposób, by przelać ten ból tam, gdzie będzie mniej boleć. Złudzenia. Tak. Łudziłam się bardzo. Bardziej niż myślałam. Myślałam, że chociaż kiedyś miałam znaczenie w miejscach, do których uciekałam z taką wiarą i ufnością, że to MOJE MIEJSCE. Okazuje się, że to były tylko złudzenia. Moja wyobraźnia zraniła mnie samą. Co Ty na to Mój Przyjacielu? Też powiesz „A nie mówiłem?”
