Czytam ten wpis, bo wordpress podrzuca mi wspomnienia. Przypomina czym jest to moje pisanie. Które chwilę są tak ważne, by chcieć je tu pozostawić, by kiedyś móc do nich wrócić. I dziś wracam. I kłębią się myśli, bo wspomnienie wrzuciło piąty bieg. Gonitwa myśli w dwóch ważnych kierunkach a jednocześnie tak bardzo odległych i nie do końca szczęśliwych. Do pewnego wypadku i chwil, które dzieliłam z kimś, kogo już nie ma, by zrozumieć, że przeżyliśmy pożegnanie i było nam podarowane jeszcze kilka pięknych lat. Wykorzystaliśmy naszą drugą szansę w pełni. Maksymalnie. I nawet kiedy ostatecznie nie zdążyliśmy się pożegnać, bo Covid był szybszy to jednak TEN czas szpitalny chcę zapamiętać. Choć nie był tym ostatnim to jednak pozwolił poczuć jak ogromne znaczenie w moim życiu ma ktoś, kogo już wtedy mogło w tym moim życiu nie być. Przeżyć ten czas braku kogoś i dostać drugą szansę na spędzenie wspólnie jeszcze kilku lat BEZCENNE. I cieszę się z każdej chwili, która była nam podarowana.
I jeszcze jedno wspomnienie.
O Kimś, kto dziś chce być daleko, bo zraniłam Ją mocniej niż myślałam. I choć padło „przepraszam” z obu stron. Bo paść powinno i to z głębi serca szczerze dziś jesteśmy daleko. Wiem, że nie chce, żebym Jej jeszcze szukała. I wierzę, że przyjdzie taki czas, że po prostu napisze „co u Ciebie? Dłużej nie chcę już czekać”. I wyśle mi jakąś niesamowicie zwariowaną piosenkę. I znowu zaczniemy pisać meeeeega długie wiadomości na dzień dobry i te krótkie „tęsknię” i „kocham Cię” i „jesteś dla mnie ważna” ot tak po prostu. Wiem, bo jeśli zmienia numer telefonu, to wysyła mi aktualny. I ja zrobiłabym to samo. Bo są ludzie w naszym życiu, którzy mimo oddalenia i burz wokół nas badał chcą być blisko. Nawet jeśli słowa jeszcze nie przychodzą łatwo.