Ona

Jej zaufałeś. Dałeś Jej więcej niż komukolwiek innemu. Więcej było Jej wolno. Wiecej mogła i więcej miała. Ciebie też. Dałeś wszystkim odczuć, że jest lepsza. Czy była? W czym? Co miała takiego, czego nie miał nikt inny? Naśladowała tych, którzy byli Ci bliscy. Rozliczała Cię ze znajomości, decyzji… To lubisz? Wykorzystała każdą sytuację, byś zwrócił na Nią swoją uwagę- Twoich znajomych też. Poznałeś kogoś z Jej znajomych? Ma innych znajomych niż Twoi? Nie widzisz manipulacji, bo jest Ci to na rękę? Czy jesteś aż tak ślepy? Nie polubisz zdjęcia swojego znajomego na Jej profilu? Nie polubisz rzeczy, które WIE, że lubisz, bo wyśledziła Twoje komentarze na innych profilach? Próbowałam walczyć ale w manipulacji obrazkiem „ja nieszczęśliwa, znowu się na mnie uwzięła, „ona” mi to zrobiła” ma level MISTRZ. Co ja zrobiłam? Unikałam. Nie zwyciężę kogoś z tak wielkim Twoim kredytem zaufania. Zwłaszcza okazywanym na każdym kroku. Czułam się bezradna. Bolało, że wszystko co było dla mnie ważne tracę. Zwierzyłam się kilku nieodpowiednim osobom. Odwróciła to na swoją korzyść. Trudno. Gra idealnej kończy się tym szybciej im bliżej się jest. Rozsądnie jest więc być blisko z tymi, którzy są daleko. Którzy nie będą potrzebować pomocy, bo radzą sobie sami w każdej sytuacji. Nie wyjdzie wtedy egoizm. Bo nie ma okazji. Serdecznie można nauczyć się pisać. Ale jest to jedynie pisanie, jeśli nie ma czynów, które to potwierdzą. Odsunęłam się. Od wszystkich, na których widniał Jej podpis. Od Ciebie też. Nie mam nic, czego potrzebujesz. Wszystko już masz. Przestało się liczyć jak bardzo mi zależy. Jak Jesteś dla mnie ważny. Przy Niej czułeś się lepiej. Nie umiem znaleźć swojego miejsca przy Tobie. Może nigdy go nie było. A Ty nie chciałeś mnie zatrzymać. Nie zrobiłeś nic, by mnie zatrzymać.
W ostatnim czasie to kolejna strata. Kogoś, kogo kochałam, kogoś kto wydawało mi się kochał mnie i Ciebie. Mój azyl, gdzie obie te miłości nie musiały ze sobą walczyć. Jakby nie istniał czas i ból, który mi dawały. Dziś zawalczyłam o dom. Rodzinę. Kocham i nie jestem kochana. Mój azyl zniknął. Idę samotnie po to, co przyniesie los. Nie ufam. Ufać, to doznawać jeszcze więcej bólu. A ja już więcej nie uniosę… Punkt podparcia zgubił się. Bez litości…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s