Ray Wilson Lublin 22.02.18

No i jak było? No jak? Genialnie 😊 i to jak! Nie mogę oderwać się od zdjęć- od tych zatrzymanych chwil- dla mnie zawsze pełnych dźwięków. Dziś także uśmiechu… Do mnie 😊 Takie piękne „O!” Jestem 😊 i tak bardzo cieszę się na każde kolejne spotkanie. Zaczyna się koncert. To inny lepszy świat, w którym wszystko jest radością. Potrzebuję jej. Potrzebuję harmonii dźwięków w chaosie tego co wokół mnie. Potrzebuję wejść w ten rytm, żeby zagrało to wszystko, co przycupnęło gdzieś w rogu duszy jak wystraszone zwierzątko i wyszło bez strachu o to, co dalej… Dalej jest muzyka. Balsam i afrodyzjak. Cień i blask. Coś co otula dźwiękami i porywa do tańca swoim rytmem. 8 nut a ile możliwości… Wykorzystanych możliwości.

Zawsze jestem pod wrażeniem jak pięknie każdy z Was współtworzy koncert. I każdy z Was ma swój niepodzielny czas. Każdego z Was słychać wyraźnie a jednak jesteście całością. To duża umiejętność tak dbać, by każdy BYŁ ważnym jej elementem. I podkreślać to z taką dumą jak robi to Ray. Dziś zachwycałam się solówkami Steva… Piosenki brzmiały inaczej niż z Alim ale absolutnie nie mniej mnie zaczarowały. Nie mogłabym tego zauważyć gdybym nie słyszała Was obu. Steve to było piękne, głębokie, z takim doświadczeniem w strunach takie Twoje i takie wyjątkowe. Wspaniale się tego słuchało. Michał Twoje klawisze są magiczne ale broda… Strzał w 10. No cóż. Brody to moja hmmm słabość? 😊 Wyglądasz świetnie. Może następnym razem powiem Ci to osobiście. Czekamy na Was WSZYSTKICH. Nie ma koncertu bez Ciebie czy Mario. I Wam chcę po koncercie podziękować za tę Waszą magię. Marcin- Tobie mówiłam zmieniam zdanie- to nie Ty podpisałeś pakt z diabłem na muzykę idealną- Ty dziś byłeś jak sam Belzebub w tych czerwonych światełkach i dymkach- czekałam na płomienie i były w dźwiękach 😊 czarowałeś mistrzowsko. Piękne dziś były światła i dymki. Świetliki spisaliście się bajecznie. Nie znoszę dymów na koncercie- źle się czuję w ich nadmiarze a dziś grały bardzo ważną rolę w świetle. Były piękne i tyle ile trzeba. Nawet Mario, którego najtrudniej sfotografować zza talerzy pięknie dziś błyszczał.

Na koniec podziękowania dla szefa 😊Dziękuję Ray. Jesteś jak dobra szkocka whisky- jest moc, jest smak, dojrzałość i szlachetność wybornego trunku… obawiam się, że się uzależniłam. Niezmiennie mi smakuje i czekam niecierpliwie na kolejne spotkanie. Jak zawsze wyjątkowe. Do usłyszenia w Warszawie 😊

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s