Pan od Marchewek

Mój Przyjacielu… Potrafiłeś sprawić bym nie bała się okazywać uczuć. Moje ciepło nie sprawiało Ci przykrości. Lubiłeś kiedy roześmiana biegłam w Twoje otwarte ramiona… To było tak naturalne. Nie musiałam myśleć czy wypada czy nie. Jak to odbierzesz i co sobie o mnie pomyślisz- tak wygląda zaufanie, na które oboje pracowaliśmy. Bo wiedzieliśmy, że warto. Nauczyłeś mnie pytać o rzeczy najtrudniejsze, bo tylko tak można uzyskać odpowiedź- szacunkiem i autentyczną chęcią zrozumienia. To z czasem stało się tak proste i naturalne. Potrafiłeś zrozumieć moje łzy- tak bliskie temu co sam czułeś. Nawet gdybyś tego nie rozumiał znalazłabym ciepłe schronienie w Twoich ramionach, by wylać cały smutek i zaczerpnąć pełnymi garściami siły na uśmiech. Byłeś, jesteś i będziesz kimś o kim pomyślę w radosnej chwili czując Twój brak, by była jeszcze szczęśliwsza.
Nie zapomnę…
Książka napisana… Czas się pożegnać. Już nigdy nikt nie dowie się czy istniałeś naprawdę czy byłeś jedynie fantazją- wymyślonym Przyjacielem, którego tworzy się kiedy samotność jest już nie do zniesienia…
Nikt też nie dowie się czy to wszystko o czym pisałam wydarzyło się naprawdę czy tylko tak bardzo pragnęłam czyjejś bliskości, że wymyśliłam sobie uczucia i pragnienia, które chociaż tak mogłam przeżyć. Może to wszystko wcale się nie wydarzyło- był to jedynie piękny sen, ucieczka przed całym złem, na które byłeś lekarstwem? A może słowa do Ciebie, moje uczucia i pragnienia tak naprawdę nie były do Ciebie tylko do kogoś, kto ich nie chciał, chociaż były tylko uczuciami, z którymi nie wiedziałam co zrobić, bo było ich tak wiele, że nie można było już dłużej więzić ich w sercu?
Nie powiem jak było, bo nie wiem co będzie dalej… Jak potoczą się kolejne dni. Jak wiele dobrego lub jak wiele złego się wydarzy. Wiem tylko, że tak wiele się zmieniło… Tak wiele odeszło. Może odszedłeś i Ty. A może jesteś bliżej tylko nie chcę już się Tobą dzielić?
Może pozostaniesz po prostu adresatem moich najserdeczniejszych myśli i dalej będziesz tu obecny? Nie wiem. Dziś już nie wiem tak wiele… Coś co miało znaczenie ma je nadal. Być może większe niż kiedykolwiek. I bardziej niż kiedykolwiek nie wiem co z tym zrobić, by nie bolało coraz bardziej.
Żegnaj Przyjacielu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s