Dziewczyna z przystanku…

Chyba naprawdę zacznę pisać… Dziś znowu Ich widziałam. Dziewczynę i chłopaka, których rozmowie ostatnio się przysłuchiwałam. Dziś chłopak był trzeźwy. Chyba przyszedł kiedy dziewczyna skończyła pracę. Nie była z tego zadowolona… Odniosłam wrażenie, że od ostatniego spotkania to było jedyne…
-Teraz masz dla mnie czas? Odejdź. Nie czepiam się. Potrafię zrozumieć, że jesteś zajęty ale nie wtedy, kiedy nie wiem co odpowiedzieć Ilonie, kiedy pyta czy przyjdziemy, bo nie odbierasz telefonu. To jeszcze rozumiem- pracujesz ale Jej stwierdzenie, że przed chwilą przecież z Tobą rozmawiała… Nie. Nie wiesz jak się czułam…
-…
– Naprawdę potrafię sama dotrzeć do domu.
-Ale ja chcę porozmawiać.
-Teraz? Bo Tobie to odpowiada? Bo masz dla mnie „chwilkę”? Chciałam z Tobą rozmawiać. Nie chciałeś. Zraniłeś mnie. Bardzo. I niejeden raz.
-Nie wywołuj we mnie poczucia winy.
-Jakie poczucie winy? Chyba z tego powodu, że już przestałeś być zabawny, i nie działa Twój urok, bo chyba nie z mojego?
Gorycz… Zwykle przychodzi po tym kiedy już dotarło do nas jak mocno się pomyliliśmy w ocenie tego co uważaliśmy za ważne. Jest jak kolce jeża- osłania to wszystko, co wrażliwe jest na zranienie. Jeszcze… Schować swoje cierpienie, by spróbować zawalczyć o własną godność. Z goryczy, czasami z przemyślanego, celowego ranienia wynika jedno- boli już tak bardzo, że muszę bronić się przed kolejnym bólem zadając ból…
Patrzyłam na tą dziewczynę- drobna brunetka, stojąca na wprost chłopaka- patrzyła odważnie, stanowczo ale wyglądała krucho. Może była zmęczona po pracy ale nie ułożone włosy i poodpryskiwany lakier na paznokciach nie jest objawem zmęczenia.
Nie chciała tej rozmowy. Bała się. Bała się kogoś, kogo kocha. Nie był to strach fizyczny. Była świadoma, że po raz kolejny może dać szansę. I świadoma, że po raz kolejny na próżno.
Nie chciałam, żeby nadjechał autobus… Ciekawiło mnie jak sobie poradzi? Co zwycięży? Cisza. Przestali rozmawiać…
I nagle dziewczyna podniosła głowę i tak jak poprzednio cicho powiedziała:
-Mówiąc TAK Jej, jednocześnie mnie powiedziałeś NIE…
I odeszła. Nie czekała na autobus… Kiedy mnie mijała myślałam, że zobaczę jak cierpi. Zobaczyłam spokój- Ona właśnie zakończyła coś co już pewnie długo Ją raniło. Zobaczyłam siłę i… wolność?

Muszę Ją poznać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s