Życie…

„To doświadczenie istnieje, jest częścią kobiecego życia. To indywidualna sprawa i każda kobieta powinna móc zadecydować o tym sama – czy chce urodzić, czy nie. A to, jak do tego potem podchodzimy, czy to był problem, czy nie, to też nasza sprawa – jakie ceremonie będziemy chciały odprawiać, by sobie z tym poradzić. To nie sprawa mężczyzn w rządzie i w Kościele.”

 

Ostatnio dużo się dzieje wokół wypowiedzi Natalii Przybysz w sprawie aborcji.

Najbardziej uderzyło mnie „5 minut”… Pięć minut gdzie Ktoś przestaje żyć, by ŻYĆ mógł Ktoś inny. W swojej pracy widzę te 5 minut… Inne? Bo dorosły i schorowany człowiek odchodzi? Bo rodzina, która funkcjonuje inaczej z bólem powraca do normalności? Nie odbieram życia- patrzę jak gaśnie… Ale efekt taki sam- cierpienie i samotność po stracie kogoś bliskiego. I poczucie, że to niewłaściwe, że czuje się pewien rodzaj ulgi, że wreszcie zakończyło się coś co tak bardzo zmieniło rzeczywistość…

W pierwszej chwili po przeczytaniu artykułu bunt- jak można TAK o tym mówić- „5 minut” ale później refleksja- „to jestem za tym prawem wyboru czy nie?” JESTEM. I ponownie czytam artykuł mam nadzieję- ze zrozumieniem… Natalia chyba tak naprawdę tylko „5 minut” czuła ulgę- czas, kiedy trwał wielki wydech… Myślę, że to nigdy nie jest bez znaczenia. Podjęcie decyzji, dokonanie i konsekwencje ranią. Czasami mocno. I tak naprawdę zostaje poczucie bycia z tym samą. To nie jest łatwa decyzja. Ani urodzić i oddać ani nie urodzić. A to MY kobiety zostajemy z takim wyborem same. Zakazać aborcji nie oznacza jej nie robienia oznacza robienie jej w inny sposób… Innymi metodami czy w innych miejscach. I w dalszym ciągu pozostawanie z tymi emocjami samotnie. Czy ja, która i pierwszą i drugą ciążę w pewien sposób „wywalczyłam”, która nie miałam myśli bym kiedykolwiek mogła nie urodzić rozumiem Natalię? TAK. I jestem świadoma swojej odpowiedzi. Możliwość wyboru i dokonanie go jest tym co każdemu przysługuje- bez względu na to JAKIEGO wyboru dokona. Po prostu.

Kawa z Natalią? Podała bym rękę? Jak najbardziej. Cieszy mnie to, że chciała o swojej aborcji opowiedzieć, bo tylko umocniła we mnie wiarę w to, że życie ludzkie NIGDY nie jest bez znaczenia. Że mimo wypowiedzenia słów „to tylko 5 minut” tak naprawdę pokazała jak mocno „siedzi” w Niej to jaką decyzję podjęła. To nie było „tak po prostu”- nawet jeśli ktoś uważa, że to takie „5 minut” to później musi sobie z tym poradzić. Tworzy, śpiewa, chce wykrzyczeć swój ból? Protest? Swoją jednak stratę  Kogoś lub czegoś? Tak. Jestem za prawem wyboru własnej drogi cierpienia. Urodzić i każdego dnia umierać razem czy nie urodzić i walczyć o każdy dzień by normalnie żyć. I tak w konsekwencji same zostajemy z naszym wyborem… I to właśnie nie jest takie jak być powinno…

 

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53662,20861449,natalia-przyszbysz-aborcja-moj-protest-song.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s