Pan od Marchewek…

A to niespodzianka! Twoje „nawet nie mów, że nic się nie stało- wstaw wodę na kawę, zaraz będę” było dziś dla mnie najmilszym „dzień dobry”. Mam wrażenie, że ostatnio częściej Cię potrzebuję. Z drugiej strony cieszy mnie, że mnie potrzebujesz mniej. To znaczy mniej jest sytuacji, kiedy potrzebujesz mojej pomocy. Wynika z tego, że dobrze Ci się układa w nowym „teraz”. Są drzwi, które się otwierają i inne zatrzaskiwane z hukiem. A są takie, które kiedyś otwarte zamykają się pomału, cicho aż stojąc przed nimi nie możesz uwierzyć, że są zamknięte. Za mało uwagi? Czy zbyt wiele? Po drugiej stronie drzwi zawsze ktoś jest. Nie tylko my mamy wpływ na to czy drzwi pozostaną otwarte. Ty Mój Drogi Panie od Marchewek zawsze potrafisz upomnieć się, że chcesz bym otworzyła je szerzej… Kiedyś bałam się, kiedy ważni dla mnie ludzie odchodzili. Teraz sama chcę odejść i boję się, że nie mam odpowiednio dużo siły. Mam bezpieczny dom, rodzinę i tego powinnam się trzymać. I będę. Miałam rok podarowany na złotej tacy, żeby poznać co to szczęście. To zostanie we mnie ale czas wrócić. Być może moja rewolucja przyniosła więcej rozczarowań niż powinna. Bilans? Jaki bilans? To rzeczy, których nie można porównać ani poustawiać – tu plusy, tu minusy. Zyski i straty. Dziś mam wrażenie, że więcej strat niż zysków. Może powinnam zapomnieć jak było. W końcu nie było przecież tak do końca źle. A ja? Może powinnam odpuścić? To już przestał być mój czas. Siebie odnajdę gdzie indziej… Zostaniesz mi Ty Panie od Marchewek. Twój uśmiech o 4 nad ranem, kiedy witasz mnie na dworcu. Twoje docinki na temat moich kolejnych butów. Twoje zdumienie kiedy tak bardzo cieszy mnie Twój sms „co u Ciebie?”. On sprawia, że wiem, że się dla Ciebie liczę. Czy Twoje ciepło kiedy ROZUMIESZ. A dziś będziesz musiał zrozumieć dużo. Czas przyznać się do wszystkiego. Myślę, że wiesz i to co powiem będzie tylko głośno wypowiedzianym tym co myślisz. Nikomu innemu nie potrafię tego powiedzieć. Tak dobrze, że Jesteś. Jest ktoś, kto właśnie odetchnie z ulgą… To nie jest miłe ale budowanie zamków na piasku zwykle tak się kończy. Sama tego chciałam. Majka Ty ostrzegałaś… Teraz Ciebie nie ma i strasznie mocno to do mnie dociera…
Mój Panie od Marchewek kawa gotowa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s