Trudny czas Mój Panie. 14 dni, 11 dyżurów, w tym 7 nocnych. Czuję się jakbym szła przez gęsty ciemny las nocą. Wokół same nieznajome miejsca. Trudno mi nawet oddychać a co dopiero myśleć. Na pewno jasno mi w głowie nie jest. Dużo myśli jednocześnie domaga się uwagi. I tak bym chciała w spokoju napić się ciepłej mocnej kawy nie myśląc co za chwilę a najlepiej natychmiast muszę zrobić. Ale ile by tych myśli nie było to te najbliższe sercu zawsze biegną w jednym kierunku. I wiesz, muszę Cię o coś zapytać. Jak nauczyć się telepatii? Bo pisanie tu wprost, że kocham, potrzebuję być blisko i czekam na jakąkolwiek formę kontaktu jakby mija się z adresatem. No nie wiem co robić, by dotarło, że jestem. Jestem nadal blisko i chcę być blisko. Że myślę, marzę i wybiegam tymi myślami daleko do przodu, by wymyślić jak się spotkać. Jak znowu poczuć dłońmi to ciepło, którego tak bardzo mi brak. Jak chłonąć pełnią zmysłów ten życiodajny eliksir bliskości. Nie wiem jak przekonać, że słyszę i ufam, że tym razem mówimy tym samym językiem. Tylko ciągle nam do siebie daleko. Telefon zamiast łączyć dzieli setkami kilometrów. A mogło by być tak zwyczajnie. „Co u Ciebie słychać?”
Co u Ciebie słychać?