Co by było gdybyś jednak dał nam szansę?
Zastanawiałeś się nad tym co by było gdybyś zareagował i zapytał co u mnie? Gdybyś jednak po prostu dał mi znać, że jesteś i chcesz, żebym nadal była blisko zamiast pozwalać mi się domyślać i budować niepomyślne scenariusze? Co by było gdybyś złożył mi życzenia w urodziny, imieniny czy święta? Ot tak, jak wielu. Przecież do niczego Cię to nie zobowiązuje a jednak pozwala myśleć, że pamiętasz. Gdybyś zrobił krok w moim kierunku zamiast czekać na moje. Kolejne. Zamiast rozliczać mnie z tego czego nie zrobiłam lub co zrobiłam może sam przyjrzałbyś się temu czego Ty nie zrobiłeś?
Czy naprawdę tak niewielkie miałam dla Ciebie znaczenie? Niczego nie chciałeś zatrzymać? Niczego?
Czy zadajesz sobie pytanie Kim dla mnie byłeś? Kim jesteś, że od tak wielu lat proszę, byś chciał mnie blisko? Że boję się Ciebie stracić, choć nigdy nie miałam? Że ciągle próbuję odnaleźć do Ciebie ścieżkę, choć nie oświetlasz mi drogi. Nie czekasz aż ją odnajdę. Stawiasz kierunkowskazy w innych kierunkach niż do Ciebie. Jakbyś chciał uciec a ja z uporem maniaka ciągle Cię gonię.
Powiedz czy na moim miejscu dalej byś próbował? Tyle już lat wysyłam prośby, byś chciał odpowiedzieć. Lat… Milczysz albo bawisz się manipulowaniem moimi uczuciami pozwalając domyślać się nieistniejących scenariuszy? Bo jeśli mówisz nie do mnie? Jeśli to, co mówisz to tylko moje pobożne życzenie, którego znowu uczepię się w swojej naiwności. Nadzieja oszukała mnie już zbyt wiele razy. Wiara dalej nie chce się poddać. Miłość… Nie chce odejść. Może to jedyne co chcę zatrzymać? I nie umiem. Nie powiedziałeś mi jak. A ja wyczerpuję kolejne możliwości bez skutku.
Bądź. Chcę zostać. Choć dalej nie wiem czy Ty jeszcze tego chcesz.