Stoję pod prysznicem i próbuję pozbyć się myśli, które właśnie ktoś odrzucił. Po raz kolejny. Setny? Może powinnam się przyzwyczaić? A może właśnie dlatego, że się przyzwyczaiłam, oswoiłam jest mi z tym normalnie? Wiesz chciałabym umieć dać krok do przodu. W JUTRO. Mam wrażenie, że ciągle na nie czekam. Takie Jutro nie zawsze przychodzi jutro. Nie zawsze jest z wielkiej litery. Nie jest pełnym oklasków i świateł momentem. Czasami przychodzi najmniej oczekiwanie lub dłuuuugo nie nadchodzi, chociaż się na nie czeka. Ja czekam. Trwam w swoim niezmiennym dziś jakby od tego jak długo w nim trwam zależało jakie będzie to moje jutro. Czy będzie takie, jak bym chciała, żeby było. Jutro to kolejny etap po… Po czymś co nas rani i prowadzi na ławkę rezerwowych. Po oczekiwaniu i staraniu się, by być wybraną i zaakceptowaną. Mówią by żyć tak, jakby jutra miało nie być, a jeśli jutro jest jedyną nadzieją na lepsze? Ciągle i niezmiennie ale tylko nadzieją? Krok w jutro to decyzja o końcu dziś. Jutro pachnie nadzieją napisał Filip… Nadzieją na co?














