Gozo

Cudowny czas. Nie przyjechałam na Gozo zwiedzać. Owszem byłam w kilku pięknych miejscach z ciekawości ale przede wszystkim przyjechałam tu BYĆ. Wokół mnie sporo się dzieje. Jeszcze więcej we mnie. To są duże zmiany. I nie zawsze jest łatwo. Tu przyjechałam po spokój i pozbycie się zbędnych myśli. Bo ileż można czekać, w myślach tworząc usprawiedliwiające scenariusze. Odkładać na później to, co już i tak jest skończone, choć nigdy się tak naprawdę nie zaczęło. Może nareszcie przestanę być śmieszna w swoich własnych oczach. Czas odzyskać szacunek do samej siebie. Przestać pozwalać z siebie drwić komuś, kto się tym po prostu dobrze bawi. I to już nie jest kwestia cierpliwości tylko bezradności. Z powodu tak wielu niewykorzystanych szans i okazji na stworzenie dobrej, opartej na prostych zasadach relacji. Dziś mam poczucie, że nie straciłam Ciebie. Dziś Ty straciłeś mnie. Dobrze Ci z tym? Tak miało być? Nawet jeśli nie miało, to brak kontaktu właśnie dziś przekreślił to, czemu dawałam czas. Naprawdę chciałam zrozumieć. Bez naciskania, bez wymuszania, bez presji jak ma to wyglądać. Czekałam na to, co przyniesie czas. A przyniósł pustkę, której jesteś autorem. Przeraźliwą ciszę. Nie ma w Tobie ani chęci pozostania blisko ani czułości dla moich uczuć. Tak po prostu- nie ma. Tak po prostu może mnie przy Tobie zabraknąć. Nic to u Ciebie nie zmieni. Tak po prostu mnie dla Ciebie nie będzie. I to dla mnie też nic nie zmieni. Jesteś stałym brakiem w moim życiu. Nie mam już sił kolejny raz otwierać ramion i czekać co zrobisz. Czekać. Ta rola przestała mi odpowiadać. Proste. I musiały mi to wyszumieć fale na Gozo. Czas ruszyć dalej.

1 Comment

Dodaj komentarz