Plan B to już nie dla mnie opcja. Rozumiem Twoje ostrożne podejście, Twój ucieczkowy styl przywiązania. Kiedy się zbliżam odwracasz się, oddalasz. Kiedy ja się oddałam czujesz, że „to nie tak jak miało być” i wołasz mnie. Rozumiem, że chcesz, żebym była a jednocześnie nie chcesz mnie zbyt blisko. Mam czekać, być wyrozumiała, cierpliwa, nie wymagająca i do tego wdzięczna, że jesteś. Przypominasz aplikację, która działa w tle tylko nie wiadomo po co. Aplikacja, która zużywa baterie nie dając nic prócz gotowości do niczego bez mojego działania. Bez uruchomienia jej i aktywowania możliwości. Bez mojego udziału jesteś tylko w funkcji „odpowiedź”. Nie zadajesz pytań. Nie inicjujesz niczego. Twoja aktywność wobec mnie znikła. Nie ma jej. I wiesz? Już jej nie szukam. Okazuje się, że można Cię odinstalować bez szkody dla systemu. Nie zamierzam czekać na aktualizację. Nie chcę czekać w miejscu, nie chcę iść w Twoją stronę, gdy wahasz się czy iść w moim kierunku. Nie wołaj mnie tylko dlatego, żeby sprawdzić czy odpowiem, znikając, kiedy to zrobię. Może wcale mnie nie wołałeś i znowu się pomyliłam? Kiedy wołasz w tłum każdy może odebrać Twoje słowa do siebie. Może wcale nie kierowałeś ich do mnie? Byłam tylko przypadkowym odbiorcą. Dziś już to rozumiem. I wiesz, myślę, że lepiej być samemu niż z kimś, kto jest ale jakby go wcale nie było. Dla mnie Ciebie nie było. Byłeś dla wielu innych. Jesteś dla innych. Ja mogę najwyżej nadal czekać. Już nie czekam. Idę dalej sama. Nie wyznaczaj mi celów do zrealizowania, by zasłużyć na Twoją obecność. To przestało działać. Akceptowałam te warunki zbyt długo. Nie wiem po co, skoro „nagroda” była niewspółmierna do kosztów. Wysoko ceniłeś możliwość przebywania blisko Ciebie. Dziś odwracam role. Nie zadowolę się półśrodkami. Wyżej cenię zaangażowanie i szczere zainteresowanie niż wymyślony blask. Nie jesteś już dla mnie takim światłem, które ogrzewa i daje poczucie bezpieczeństwa jak ogień w kominku, jak kiedyś. Dziś bardziej przypominasz świato LED. Zimne i odległe. A jednak mimo wszystko chcę usłyszeć słowa, które nie zostały wypowiedziane. I chcę poznać powody, dlaczego nie mogę być blisko zamiast się tylko tego może niesłusznie domyślać.
Dawid Kwiatkowski – Później Ci opowiem feat. Margaret
Kto powiedział pierwszy
Kocham w czasie przeszłym
Kto przełknął to i czekał
Kto nagle stał się większy
Bez problemu przeżył, choć
Wierzyć chcę, że nikt, bo
Kiedy ta scena wygaśnie
Zostanie ściana i patrzę w nią
Czy jakiś schron mnie czeka tu?
Bez Ciebie nie ma na zawsze
Co moje może być nasze wciąż
To o Tobie są te dni
Więc chodź
Weź dłoń, a ja później Ci opowiem
Ja Ci opowiem, co naprawdę działo się
Kiedy przestaliśmy biec
Krzyczałam w Twoją stronę
To w Twoją stronę chcę dalej iść
Kto powiedział pierwszy
Kocham w czasie przeszłym
Kto zamknął drzwi i nie czekał
Wylał hektolitry łez na
Ten nieudany spektakl
Kto i komu spadł kamień z serca?
Nie chcę dłużej jak głupiec tu sama tak stać
W deszczu Twojego nieba
Po co dłużej udawać, że wszystko okej jest
Gdy jest źle?
Nie wiem, jak to się stało
Jak się posypało
I straciło sens
To melodie naszych dni
Więc chodź
Weź dłoń, a ja później Ci opowiem
Ja Ci opowiem, co naprawdę działo się
Kiedy przestaliśmy biec
Krzyczałam w Twoją stronę
To w Twoją stronę chcę dalej iść
Chcę dalej iść
Kto powiedział pierwszy
Kocham w czasie przeszłym
Więc chodź
Weź dłoń, a ja później Ci opowiem
Ja Ci opowiem, co naprawdę działo się
Kiedy przestaliśmy biec
Krzyczałam w Twoją stronę
To w Twoją stronę chcę dalej iść
Dalej w środku tacy sami
Chcę dalej iść
Jak mogliśmy siebie zabić?
Dalej w środku tacy sami