Sen czy nie sen?

Sen. Znowu ten sam. Nie śni się często ale wraca z ogromną siłą. I tkwi później we mnie jak drzazga. 

Czuję Cię w pobliżu, dbasz o mnie, otaczasz opieką. Czuwasz nad moim snem. Nad niemal każdą zachcianką. Spełniasz życzenia zanim je wypowiem. Niczego mi nie brakuje poza Tobą. Poza Twoją bliskością. Jej brak odczuwam w tym śnie najmocniej. Szukam Cię a Ciebie nie ma. Choć czuję Twoją obecność. Ktoś, kto potrafi dawać nie umie tylko brać. Dajesz mi wszystko prócz chwili, w której poczuję, że jesteś. Że stoisz przy mnie i czekasz na mój dotyk. Na ciepło moich dłoni na Twojej skórze. Na ciepło, które i ja chciałabym Ci dać.
Budzę się z tego snu zawsze w poczuciu utraty. Czegoś ważnego.
A dziś moje urodziny i nie chcę się tak czuć. Jadę świętować do Katowic. Koncertowo rzecz jasna.

2 Comments

Dodaj odpowiedź do Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi