Batumi

Batumi. Miasto wysokich wieżowców i prania suszonego w każdy możliwy sposób na sznurkach- na balkonach, z balkonów i między blokami. 25 pięter to standard. Jest i 60… My mieszkaliśmy na 23 i już zapierał dech widok z balkonu. Byliśmy 4 noce. I pozostał niedosyt. Na kolejny powrót.
Już dawno po sezonie i morze nie było tak intensywnie eksploatowane ale było za to cicho i spokojnie a tego właśnie potrzebowałam. Spaceru po nocnym, iskrzącym się światłami Batumi.

Wiele z tych budynków jest pustych, dopiero w trakcie budowy. Trwa intensywna sprzedaż lokali. Jakby Batumi zapraszało międzynarodowy kapitał w swoje podwoje. Hiltony, Marriotty jak grzyby po deszczu pną się piętrami w niebo. Przy drapaczach chmur stoją budynki, które na pierwszy rzut oka grożą zawaleniem. Plan wygląda jakby budowane bloki miały zastąpić te, których już nie warto remontować. Stare, okazałe kamienice tak- są zadbane i pooświetlane.

Piękne fontanny z muzyką. Usłyszeć „Batumi” Filipinek w roku 2021…bezcenne wrażenie. Piosenka znana i lubiana. Kiedy się zaczęła, były oklaski.

Im bardziej w głąb miasta tym gęściej bloków. A życie toczy się powoli. W lokalach według naszych standardów jest dużo obsługi. Pani, która wita, inna przyjmuje zamówienie, inna przygotowuje i dla wszystkich jest miejsce.
Kuchnia może smaczna ale „nie moja” Raczej smażonego ciasta fanką nie jestem, więc sporo rzeczy pominęłam. Za to chinkali jest wyśmienite. Cena 1 LAR za sztukę- choć na reklamie cena przy pełnym talerzyku. Zamawia się tyle, na ile ma się ochotę. Chinkali to prosty przepis. Ciasto jak na pierogi i farsz z wołowiny lub baraniny ze startą na tarce cebulą i kolendrą. Do mięsa podczas wyrabiania dodawana jest woda lub bulion. Kółka większe niż na pierogi- ok. 10-12 cm z łyżką farszu skleja się w sakiewkęi mocno ściska miejsce łączenia. Gotuje się ok 10- 12 minut. Podaje od razu. W środku chinkalli jest i mięso i bulion- można się oparzyć. Najprościej można je zjeść rękoma. Delikatnie ugryźć i wypić bulion ze środka, zjeść resztę.

Następna niespodzianka w Gruzji. W sklepie z elektroniką- kupiliśmy słuchawki- do zakupów konieczny był paszport- u miejscowych dowód. Musieliśmy podać adres zamieszkania w Gruzji. Dostaliśmy potwierdzenie zakupu z kwotą podatku do zwrotu 😁 ale po co zakupy na dowód osobisty u rodowitych mieszkańców? Nie wiem co było kupowane ale wystarczyło, by się zdziwić. Ruch drogowy to kolejna „atrakcja”. Najczęściej odbywa się na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy” Światła są bezużyteczne, zarówno dla kierowców jak i pieszych. To, że jesteś na pasach nie znaczy, że samochód stanie. Ale też stanie, kiedy zastanawiasz się, czy zdążysz przejść na dwuczęściowym przejściu i pogania Cię trąbieniem. Taki klimat 😁 A przejście dla pieszych to też dobre miejsce do parkowania i… nikogo to nie dziwi. Tak, jak wylegujące się psy. Raczej duże i łagodne. Mogą leżeć na środku chodnika czując się bezpiecznie. Nikt ich nie przegania, nie znęca się nad nimi. Są oznakowane i spokojne. I nie są też chore i wychudzone. Widać, że wszyscy sobie jakoś razem żyją. Nie mają powodów do wzajemnej agresji. Pociąg do Tbilisi mieliśmy o 7.50 Jeden z dwóch na dobę. O 7.00 puste ulice. Batumi jeszcze nie wstało… Choć już dźwiga się potężnie z kolan i pnie do góry. Oby w tym wszystkim nie straciło siebie.

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s