Może kiedyś…

Nie będę. Nie będę czytać listów, nie będę wspominać. Nie będę chodzić w te miejsca gdzie każdy liść każdy kamień mi Ciebie przypomina… nie będę… nie mogę… Dla tej odrobiny szacunku dla siebie. I…przekonywanie się nic nie daje. I tak chodzę do tej samej cukierni gdzie jedliśmy najlepsze ciasto czekoladowe na Ziemi. Kupuję wciąż te same perfumy,o których powiedziałeś, że nikt inny nie pachnie tak słońcem…

Dwa lata… długie dwa lata osobno. Kiedy powiedziałeś o wyjeździe byłeś taki szczęśliwy. Taki pełen nadziei. Chciałeś tak wiele osiągnąć. Chyba nie byłam na to gotowa. Nie spodziewałam się, że ot tak po prostu wyjedziesz. Chciałeś zostać Mistrzem. Nie było dla mnie miejsca w Twoim planie. Lubiłam tańczyć- bardzo a  przy Tobie czułam się wyjątkowa. Twój dotyk… to jak na mnie patrzyłeś w tańcu… Twój uśmiech gdy patrzyłeś jak ćwiczę. Chciałam błyszczeć- dla Ciebie. Chciałam, żeby Twój zachwyt trwał… Chciałam patrzeć na siebie w Twoich oczach, chociaż ledwo się poznawałam. Wszystko byłabym w stanie zrobić za kolejny taniec z Tobą. Czułam co chcesz zrobić, gdzie postawisz stopę, gdzie będzie znajdowała się Twoja dłoń. Poddawałam się chwili i sprawiałeś, że byłam szczęśliwa. Nie wiem co się stało. Zaczęliśmy się mijać. A później powiedziałeś mi, że wyjeżdżasz. I wtedy uśmiechnęłam się i życzyłam Ci szczęścia. Chociaż było to trudne. Nie dzwoniłeś. Nie pisałeś. Widocznie to co dla mnie było ważne dla Ciebie już nie…

Jeździłam na pokazy, w których brałeś udział. Patrzyłam na Ciebie i Twoje partnerki. Chciałam chociaż raz znowu poczuć jak obejmują mnie Twoje dłonie, jak w jednym rytmie kołysze nas muzyka… Nie widziałeś mnie skupiony na tańcu. A ja nie odważyłam się do Ciebie podejść. Nie chciałeś, żebym była częścią Twojego życia. A ja bałam się, że zapytam „dlaczego?” Kiedyś wydawało mi się, że mnie zauważyłeś- taka krótka chwila… A może to złudzenie? Dziś znowu przyjechałam. To już ostatni raz… Ile razy już tak sobie obiecywałam? Nie potrafię przestać patrzeć na Ciebie i podziwiać to jak wiele osiągnąłeś. Bardzo Cię podziwiam. Potrafisz sprawić, że wchodzę w muzykę i czuję się jakbym cała była z nut i jednocześnie dźwięki wypełniają mnie całą. Jesteś muzyką… Grasz w moim sercu rytmem kroków na parkiecie…  Bezbłędnie. Piękny taniec…

Jeszcze w uszach słyszałam muzykę, jeszcze unosiło się w powietrzu to magiczne wrażenie nierealności kiedy zauważyłam, że na mnie patrzysz. Stoisz i patrzysz wprost na mnie. Wystraszyłam się. Sama nie wiem czego ale miałam wrażenie, że nie powinno mnie tu być. Już Cię nie było. Pokaz się skończył. Czas do domu. Nie chcę dziś spać. Chcę znowu widzieć Cię pod powiekami i marzyć, że znowu tańczymy… Wyszłam na korytarz i… Stałeś przede mną. Tak po prostu. Nie wiedziałam co zrobić. Poczułam się jak zwierzę w potrzasku. Złapana na czymś co nie powinno mieć miejsca. Jak złodziej, który kradnie chwile szczęścia. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć… Chciałam uciec.

Podszedłeś blisko do mnie i objąłeś mnie. Próbowałam uciec. Trudno mi było stać przy Tobie, kiedy tak wiele uczuć teraz zmieniało się jak w kalejdoskopie. Chciałam być blisko i bałam się tego co czuję. Nie wiedziałam kim jesteś- kim stałeś się w ciągu tych dwóch lat. Chciałam, żebyś był „mój”

– przepraszam. Proszę nie uciekaj już więcej przede mną… Nie chcę więcej. Chcę Cię taką jaką jesteś.

 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s