Pan od Marchewek… Sen…

Sen. By nie śnić modlę się przed zaśnięciem. By schować się i nie myśleć zasypiam… Nie znam sposobu by sobie poradzić. A te, które przychodzą do głowy… nie powinny przychodzić. Jedna rozmowa a zmieniła wszystko… Lepiej nieświadomie się okłamywać i cieszyć się tym wszystkim co to dawało czy stanąć sama przed sobą i powiedzieć prawdę głośno i wyraźnie? Zawsze uważałam, że prawda potrafi wyzwolić, oczyścić ale teraz? Nie chcę tej prawdy. Chcę znowu cieszyć się i wierzyć, że każdy nowy dzień jest prezentem od życia a nie kolejnymi godzinami do przetrwania. I ta cisza… Tak. Przez wszystko co się jeszcze wydarzy muszę przejść sama. Chyba nawet nie poskładać to co się rozsypało- tego już nie ma. Zacząć na nowo? Nie chcę tego co nowe… A już nie ma tego co było.
Jedynie Ty Mój Przyjacielu mogłeś to zrobić. Jedynie Ty potrafiłeś zmusić mnie do tego, żebym przyjrzała się temu co czuję, co tak naprawdę sprawia, że mam w sobie radość, której nic nie było w stanie zmniejszyć. Tylko DLACZEGO? Nie wiedziałeś jakie będą konsekwencje? Co się stanie jak w końcu przyjrzę się temu co się dzieje? Myślałeś, że prawda mnie nie przerazi? Że w dalszym ciągu będzie jak było? Nie będzie. Bo to już nie zależy tylko ode mnie. Próbuję szukać sposobu ale nawet pisanie jest trudne. Zaczynam, nie kończę- nie potrafię. Nie znam zakończenia. Nie znam nawet siebie. A to co wiem o sobie nie jest dobre. Nie jest dobre. Tak miało być Mój Przyjacielu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s