Trzeciej nie będzie

Ludzie są dziwni. Najpierw plują na innych, żalą się wypisując bzdury a później kiedy się to skomentuje na osobistym blogu, który z założenia ma na celu zostawienie emocji, które mi przeszkadzają lub jest ich zbyt dużo, by dźwigać je w ciszy mają pretensje. Nie podałam imion. Skomentowałam sytuację, która miała miejsce. Nie wstawiłam screenów tych obraźliwych wiadomości (może je jednak pokazać? Mam je wszystkie) z późniejszym obrazkiem słodzenia „bo to się opłaca”. Napisałam wyraźnie, że nie życzę źle ale z dala ode mnie wszelki fałsz i obłuda. I co robi ta dziewoja? Rozsyła wszystkim tekst z komentarzem „jak mogłam to napisać, jak mogłam JĄ tak oczernić? ” Jaką JĄ?? Tam nie było imienia. Nawet daty (rzecz się dzieje ponad 3 lata temu!) Była to przedstawiona przez Nią samą sytuacja. Screeny świadkiem (może to był błąd, że ich nie dodałam?) Z komentarzem to prawda ale w końcu to moje miejsce w tym cyfrowym świecie, czyż nie? Gdyby sama nie rozesłała tego wpisu nikt  by o nim nawet nie wiedział. Zwłaszcza druga ze stron sytuacji. Do kogo więc pretensje? Mam wrażenie, że chodzi o coś zupełnie innego.
Prawda w oczy kole mawiają. A stawianie granic wkurza najmocniej tych, którzy nadużywali ich braku. Nie zamierzam milczeć. Choć ręce opadają wobec tak pustej głupoty nie zamierzam dawać pożywki hienie (tyle nienawiści było w tym syczącym „nie masz prawa tu być. Jak śmiesz tu przyjeżdżać), że pierwszy raz od dawna chciałam kogoś uderzyć. Serio. Nie zniżyłam się do tego ale przemknęło mi to przez myśl. Nie chcę więcej takich niezdrowych sytuacji zwłaszcza gdy nie ma wobec nich stanowczego weta. Wybieram więc koncerty, z których wrócę w jednym kawałku i oczami na miejscu. Smutne tylko, że ktoś, kogo uważałam za przyjaciela po raz kolejny daje się wkręcić. I po raz kolejny staje po bardziej donośnej w swych roszczeniach stronie. To w imię świętego spokoju? Bardzo proszę. Wedle życzenia. Mówią do trzech razy sztuka. Rzadko dopuszczam do dwóch. A jednak tu dwa razy taka sama historia. No ileż można? Trzeciej nie będzie.

1 Comment

Dodaj odpowiedź do Ania Anuluj pisanie odpowiedzi