Rzeka

Czy czegoś oczekiwałam? Tak, że zatrzyma się czas i nie będę musiała maskować uczuć zdawkowym dobranoc, uśmiechem numer 5 ani lekkim krokiem, kiedy najbardziej chciałam zostać. Puszczałeś mnie wolno a ja wracałam. Do pustki i ciszy. Czekałam na „zostań”. Czekałam na „bądź”.
Nie czułam, żeby były w Tobie słowa tylko dla mnie, pytania ani oczekiwanie mojej obecności. Czułam się jak przypadkowy element krajobrazu, kiedy Ty byłeś dla mnie powodem tworzenia. Pierwszą i ostatnią myślą dnia. Treścią snów i adresatem marzeń. Marzeń, które wracały w nieotwartych kopertach. Nie wysyłam ich już. Nie wysyłam to nie znaczy, że przestałam marzyć. Marzenia zostają w przepełnionych nimi szufladach. Nie znają już drogi do Ciebie. Nie mają punktu podparcia, nadziei, że kiedykolwiek ją odnajdą. Milczałeś, kiedy Cię szukały.
Dziś przypominam rzekę, do której dwa razy się nie wchodzi… Dziś wiem gdzie chcę płynąć i mój nurt nie jest taki pełen zawirowań i płycizn jak dawniej. Dobrze mi z tym. Nawet kiedy tak po prostu tylko płynę. W tej specjalnej ciszy od Ciebie.

2 Comments

  1. Też tak zaczynałam. Często na przypadkowych kartkach papieru. Teraz częściej „piszę” głosowo. W ciszy płyną słowa. Prosto z serca. Mój telefon zmienia je w zdania. Edytuję zwykle tylko interpunkcję. Bardzo rzadko coś więcej.

    Polubienie

Dodaj komentarz