Powody… Te najważniejsze.

Wspólny wyjazd. By zobaczyć czy dalej potrafimy być przyjaciółmi. To musiało się rozsypać. Anna po raz kolejny miała rację… Od drugiego roku życia córki znam prawdę. Wtedy było trudno ale pozbierałam się. Nie można nikomu kazać kochać. Zwłaszcza mnie. Taki był układ… Nie sprawdził się. Czy wtedy po pięciu latach bycia razem było prościej odejść? Nie. Nie było. Wtedy myślałam, że wszystko co miało jakiekolwiek znaczenie tak naprawdę nie było nic warte. Patrzyłam na tę naszą sytuację i po jakimś czasie zobojętniało mi z kim spędzam dni i noce jeśli to potrafi zapewnić dom mojemu dziecku. Zżyliśmy się bardzo. Jak dwójka skazanych na taki sam los włóczykijów. Podobne pasje i sposób spędzania czasu. I mogłam na Niego liczyć. To mało? Tyle musiało mi wystarczyć. Chciałam mieć drugie dziecko… Nie chciałam, żeby moja córka była sama. Chciałam, żeby zawsze był Ktoś, na kogo będzie mogła liczyć. Nie jestem dumna z tego, że poprosiłam o to, by urodziło się jeszcze jwdno dziecko. Długo prosiłam. Różnica wieku to 7,5 roku. Jest. Ma teraz 6 lat. Obie są sobie bliskie. Zawsze potrafiłam sobie radzić z problemami. Nawet z byciem nadopiekuńczą mamusią a może bardziej chciałam, by córki zżyły się z Kimś, kto poświęcał Im coraz mniej czasu… A może i ja chciałam się poczuć jak pani własnego losu i mieć tę cząstkę własnego świata tylko dla siebie? Tak się stało. Było tak pięknie… Było to coś, co sprawiało, że chcę śpiewać i radośnie wstaję co dnia. Uwierzyłam, że i ja mogę być szczęśliwa. Ja jako „Ja” nie jako mama czy jako pielęgniarka. Potrzebowałam czegoś tylko mojego, czego nigdy nie miałam. Przez chwilę tak było. Za marzenia płaci się niekiedy słono… A nieszczęścia chodzą parami. Nie wiem co najpierw się posypało. Coraz częściej nie mogłam liczyć na kogoś, kto był mi światłem w samotne dni. Tak stopniowo traciłam wszystko po kolei. Zostały Dziewczynki. One zawsze będą Kimś o czyje szczęście będę walczyć. Pękłam w święta, które pierwszy raz spędziłyśmy same. Wigilia nie była tą samą wigilią co rok temu. Dom nie był tym samym domem. Dzięki Przyjaciołom, którzy byli i pytali, często po prostu wiedziałam, że są znowu dałam radę. Chociaż nawet oddychanie było trudne. Myśli… Nawet nie chcę ich sobie przypominać. Stracić tak wiele w tak krótkim czasie. W planach kolejny wyjazd- już inny, chociaż z Kimś, kto jak mało kto potrafi sprawić, by było ciekawie. Jak wiele zmian jeszcze mnie czeka? Jak wiele jeszcze muszę stracić? Za co? Żebym chociaż znała przyczynę…
Nie wszystkim mówię i raczej nie chcę się żalić. Po prostu TYM razem cena jest zbyt wysoka. TYM razem brakuje sił. Ale są Dziewczynki. I muszę zrobić wszystko, żeby były szczęśliwe. Moje życie znowu się zmieni. Muszę oddać to, co moje. Nie ma miejsca na „moje”. Jest tylko dbanie, by kolejny dzień słyszeć Ich śmiech.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s