Pan od Marchewek

Mój kochany Przyjacielu. Myślę o Tobie. Często. Ostatnio nawet bardzo często. Potrzebuję radości a myślenie o Tobie tą radością jest. Upiekłam ciasto czekoladowe i wylewając polewę przypomniałam sobie jak wyciągałeś ostatnio palce, by takiej gładkiej, jeszcze ciepłej spróbować… Zamknęłam oczy i myślałam jak pomagałeś mi ubijać śmietanę, bo przecież ciasto czekoladowe z bitą śmietaną musi być. Niby to nic wielkiego ale odkąd wyjechałeś czekoladowe ciasto z bitą śmietaną ciągle jest. I pamiętam ten smak wyjadanej prosto z miski botej śmietany. Twój śmiech i … tęsknię tak bardzo… Nie wiem czy za Tobą czy bardziej za poczuciem bliskości i beztroski, która temu towarzyszyła. Nie. Tęsknię za Tobą. Ta tęsknota jest tym, w czym się chowam i w co uciekam. Myśli o Tobie są moim azylem. Wspominam dni, które wydają się tak odległe. To nie jest smutek- już nie. To taki rodzaj szczęścia jaki się ma po zjedzeniu czegoś pysznego- radość, że było, zadowolenie, że się zjadło,doznało czegoś dobrego i wiara, że być może będzie znowu za jakiś czas równie dobre i z równym apetytem się zje. Może śmieszne porównanie ale JESTEŚ moim ciastem czekoladowym z bitą śmietaną i owocami… Na samą myśl się uśmiecham, wiem jakie jest dobre i chcę więcej, chcę jeszcze… Czasami, kiedy byłam blisko Ciebie dziwiłam się, że nie pachniesz czekoladą i cynamonem…
Wspominam naszą ostatnią rozmowę a może pamiętam po prostu, bo właśnie skończyliśmy rozmawiać i wiesz, nie tęsknię mniej. Myślę jakby to było, gdybyś tu był. Czy szukałbyś innej płyty czy jednak dalej „Bezimienni” mogliby lecieć w kółko… Czy rozmawialibyśmy, nalewając kolejną lampkę wina czy po prostu słuchałbyś tego co mówię. Jest prawie trzecia- pewnie byś zasnął a ja patrzyłabym jak śpisz i wiedziałabym znowu czym jest błogi spokój… Mój Przyjacielu… Dobrej nocy. Tak wiele pięknych dni mi podarowałeś. Potrafiłeś mnie przyjąć taką, jaką jestem. Nie zarzucałeś mi, że „obnoszę” się z tym jaka jestem. To ostatnio najbardziej zabolało- usłyszałam ten zarzut od kogoś, komu wierzyłam. A jednak znowu się pomyliłam. Nie powinnam ufać tak bardzo. Dobrze, że to moje obnoszenie się łatwo można naprawić. Coraz częściej myślę, że szczerość nie jest czymś dobrym. Zwykle piszę otwarcie- tak, jakbym rozmawiała ale może to źle? Cieszę się też, że mnie nie okłamałeś- kłamstwo wyczuwam od razu- boli, zwłaszcza gdy okłamie Cię ktoś bliski. Zawsze zostawiam furtkę- „możesz mi powiedzieć” ale niewiele osób przez Nią przechodzi… Nie zdziwiłeś się, że zadzwoniłam. Ty też wiesz, kiedy mi źle… Może na tym polega nasza przyjaźń? Na tym cieple dłoni, ramion i sercu równym rytmem bijącym pod moim policzkiem nawet gdy jesteś kilka tysięcy kilometrów stąd, które potrafi ukoić każdy ból? Tak mi dobrze, że Jesteś. I tak mi dobrze, że Będziesz Mój Panie od Marchewek… Na czystych, jasnych zasadach- nie chcę więcej- dajesz mi WSZYSTKO czego potrzebuję. Nawet, jeśli teraz nie ma Cię koło mnie… Dziękuję Przyjacielu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s