Czasami w koncercie nie chodzi o muzykę.
I faktycznie nie zawsze. Trochę mnie zdziwiło to spostrzeżenie, choć wyszło ode mnie. Spontanicznie. I tak faktycznie jest. Bardziej liczy się dla mnie obecność. Bycie i przeżywanie tych emocji wspólnie. Dzielenie tego czasu tak realnie, intensywnie. Czasami z artystami a czasami z ludźmi pod sceną. Kiedy w rozmowie sformułowałam w końcu te myśli, nareszcie zrozumiałam dlaczego nadal gdzieś jestem a dlaczego w innych miejscach mnie już nie ma. Interakcja. To słowo klucz. Jeśli ją czuję, jeśli w niej uczestniczę nadal jestem. Jeśli coś się urywa to się urywa. Ta nić, która łączy. I wtedy wszystko po prostu przestaje działać. A raczej działa tylko w słuchawkach. Owszem pójdę na koncert ale już bez tej ekscytacji, którą czuję kiedy czekam na spotkanie. Tak po ludzku lubię BYĆ. Być dla Kogoś radosnym momentem spotkania. Czy to przed koncertem, kiedy cieszę się, że jest i zwykłe polubienie komentarza jest powodem do uśmiechu. Czy podczas koncertu, kiedy ktoś zauważy moją obecność i poczuję, że sprawia mu ona PRZYJEMNOŚĆ. O spotkaniach po koncercie nawet nie wspomnę. Te cieszą najbardziej. Lubię udostępniać zdjęcia, czytać komentarze i wiadomości żyć jeszcze przez chwilę tym koncertowym czasem. Tak to u mnie działa. Sama lubię pisac pod zdjęciami innych, te emocje nadal po koncercie we mnie są. Nadal czuję tę wyjątkową atmosferę uczestniczenia w czymś pięknym, wspólnym. Nie ma we mnie zazdrości o to, że ktoś jest bliżej, dłużej. Jest we mnie radość przeżywania tej chwili. I nie chcę jej zepsuć żadną negatywną emocją. Jeśli takie się pojawiają wtedy znikam. Jest to profanacja wyjątkowego dla mnie czasu. Po koncercie chcę wracać do domu z wypełniającą serce radością. Nie ze łzami w oczach. Dlatego jestem czasami tam, gdzie nikt się mnie nie spodziewa i brakuje mnie tam, gdzie komuś przeszkadzała moja obecność. Empatia to moje drugie imię. Nie potrafię nie czuć. Ale nauczyłam się jednego. Szukać miejsc, gdzie czuję dobre emocje. Te złe zostawiam daleko. Nie czuję potrzeby by być tam, gdzie zamiast radości jest cisza. Zamiast błysku w oku odwrócenie głowy w innym kierunku.
I nie muszę być. Ze spokojem rezygnuję z tych, którzy rezygnują ze mnie. Odpuszczam to, czego trzymanie się boli. Koncert to coś więcej niż muzyka. Tej można posłuchać w domu z lampką wina i w pełnym skupieniu. Na koncercie nie zawsze chodzi o muzykę.
Nie szukaj.
Nie znajdziesz mnie już w pierwszym rzędzie…
Koncerty