Jeśli z hukiem pozamykały Ci się jakieś drzwi to nic nie znaczy. Bo te właściwe, które otwiera przed Tobą wszechświat zawsze stoją otworem. Niektóre po prostu muszą się zamknąć, byś mógł trafić pod właściwy adres.
Jeśli moje światło nie jest Ci potrzebne odejdź.
Jeśli moje ciepło już Cię nie grzeje odejdź.
Jeśli moja obecność przestała się dla Ciebie liczyć odejdź.
Jeśli moja miłość do Ciebie to za mało odejdź.
Jeśli to, co wynosiłam do Twojego życia nie miało dla Ciebie znaczenia odejdź.
Nie zatrzymuj się w drzwiach, bo chcą wejść inni, dla których to wszystko ma znaczenie.
Nie stój w drzwiach, które stojąc dla Ciebie otworem były niewidoczne dla innych.
Widocznie wszechświat na Twoją prośbę właśnie je przed Tobą zamyka. A mnie każe otworzyć się na tych, na których powinnam czekać. Którzy śpieszą w moim kierunku z radością. Na tych, którzy mnie zauważą, docenią i pokochają, bo jestem. Nie będą zastanawiać co sobie pomyślą inni. Czy znajomość ze mną jest korzystna czy nie.
Jestem Ci wdzięczna za lekcję. Nie warto czekać na wszystkich. Nie warto spalać się dla zimnych i nieczułych na mój ogień kamieni. Kamień ogrzejesz na chwilę. Natury nie zmienisz. Pozostanie kamieniem nieważne ile czułości byś mu ofiarował.
SARSA
MÓWI SIĘ TRUDNO
Może się uda innym razem
Twoje słowa rozwiał czas
Może się uda w innej bajce
Puszczam z dymem nas
Twoje imię jeszcze coś mi mówi
Wypijam do dna zdrowie za wszystkie te dni
Gdy w liniach papilarnych zaplątana
Z Tobą pod górę stromą szłam
Aż w końcu…
Aż w końcu mi przeszło
Ty dobrze wiesz co
Choć wokół cicho – ja wołam głośno!
W końcu mi przeszło
Zapętlam to jak techno
Trafiłeś w serce prosto
Mówi się trudno
Trudno
Aż w końcu mi…
Tak trudno było mi uwierzyć w nas
Dzisiaj nie mogę przestać
Szklana pogoda, zgaszone światła
I serial Dark – pamiętasz?
Weszliśmy w siebie, jak w dwa tunele
Gubiąc się w swoich zakrętach
Ta jesień była mokra i ciemna
Pusta i cicha
Chłodna i piękna
Trudno mi to opowiedzieć komuś
Dobrze wiem – nic z tego
Dopiero teraz rozumiem ten cytat
Był chyba z Dostojewskiego
Że między dwojgiem kochanków
Jest coś, czego inni nie zdołają pojąć
A w końcu nawet i oni
Gdy czas ich dogoni
Mają już siebie za sobą
Trudno ocenić, które z nas przeszło
Pierwsze na przeciwną stronę
O jedno słowo za dużo
A może za mało
I nie wiem czy twoje, czy moje
Dlatego lubię seriale
Gdzie koniec jest nadzieją na nowy sezon
A póki co, żyje jesienią
I nie chce przewijać napisów – niech lecą
Może szukaliśmy w sobie wyjścia z tunelu
A gdy znaleźliśmy je
Zdziwieni zrozumieliśmy
Że dotarliśmy do zupełnie innych miejsc
W końcu mi przejdzie
Póki co oglądam Dark sezon drugi
Mówią, że mówi się trudno
A mi najtrudniej jest mówić…