Nadzieja

Jesteś moim domem, do którego chcę wracać niezależnie od tego, gdzie jest. Nie umiem być w pełni szczęśliwa z daleka od Ciebie.
A bycie blisko Ciebie utrudniasz ciszą. Odpychasz mnie za każdym razem kiedy chcę być bliżej.
Zaczynam wierzyć, że jestem jak  alergen, którego sama obecność powoduje kichanie i łzawienie oczu, więc stoję na uboczu bojąc się podejść bliżej w obawie, by Cię nie zranić. Nic nie robisz, bym myślała inaczej, może nie mam myśleć inaczej? Jest we mnie zbyt wiele pytań, które pozostawiasz bez odpowiedzi. Nie umiem odróżnić czy to intuicja nie pozwala mi odejść czy nadzieja każe zostać? Czuję jakbyś chciał, żebym była. Nie za blisko, ot tak na wyciągnięcie ręki, kiedy być może będę Ci potrzebna. Czy to ma mi wystarczyć?
Dziś numerologiczna brama zamknięcia i otwarcia. Nów księżyca i równonoc. Czas, kiedy zamyka się drzwi za tym, co nie służy i przeszkadza by wzrastać. A otwiera się na to, co nowe. I choć czas z Tobą to nieustannie coś, czego pragnę, coś co jeśli tylko jest pozwala mi rozwijać skrzydła, patrzeć jaśniejszym wzrokiem na otaczający świat, to jednocześnie Twój brak jest czymś co nadal boli. Bardzo boli. Więc zamykać drzwi czy prosić wszechświat o sposób by umieć być blisko ale tylko tak, byś mnie znowu nie odepchnął? Nauczyć się stać po drugiej stronie mostu i czerpać przyjemność z tego, że gdzieś tam jesteś szczęśliwy beze mnie? Czy otworzyć się na to, co nowe, zapisane w gwiazdach ale już bez Ciebie? Nie umiem dokonać wyboru. Manifestować dobre życie z Tobą, choć jesteś daleko czy bez Ciebie, bo inaczej już nie będzie?
W sumie wychodzi na to samo. Tylko nadzieja jest tu zmienną kluczową. Chwytać się jej, czy dać jej odejść?

Pomóż mi podjąć decyzję

Miłość miłość

Bez ciebie wszystko mi jedno
I czuję jakby mnie było pół
Uparta chmura nade mną
A chmura nade mną
Pozbawia mnie tchu

Przy tobie znika całe zło
Przez otwarte okna
Przy tobie oddycham
Zapominam się na chwilę

Ciebie więcej chcę, musi mi to przejść
I minąć mi miłość, i inne słowa
Nie potrzebuję słów, mówiłem ci to już
Dopłyną donikąd, to tylko słowa
Ciebie więcej chcę, musi mi to przejść
I minąć miłość, mijamy sobie

Czemu zatrzymać się nie da
Tego momentu gdy jesteś tuż
Przy tobie znów chcę wszystkiego
I jeszcze to wszystko
Mógłbym móc

Przy tobie znika całe zło
Przez otwarte okna
Przy tobie oddycham
Zapominam się na chwilę

Ciebie więcej chcę, musi mi to przejść
I minąć mi miłość, i inne słowa
Nie potrzebuję słów, mówiłem ci to już
Dopłyną donikąd, to tylko słowa
Ciebie więcej chcę, musi mi to przejść
I minąć miłość, mijamy sobie

Ciebie więcej chcę, musi mi to przejść
I minąć miłość, mijamy sobie

Dodaj komentarz