Lato z Radiem Poddębice 2025

Lato z Radiem w Poddębicach. Ciekawe doświadczenie widzieć i słyszeć na żywo coś, co później można zobaczyć z zupełnie innej perspektywy. I wnioski? Zdecydowanie wolę być niż oglądać. Czuć i uczestniczyć w zabawie a nie oglądać na ekranie telewizora tłum bawiących się ludzi zamiast artystów. A było to bardzo ciekawe i różnorodne grono. Dawid Kwiatkowski, Enej, Afromental, Bovska, Marika, Perfect & Łukasz Drapała, Varius Manx & Kasia Stankiewicz, Ania Iwanek i Piotr Salata.
Słucham Dawida i byłam na kilku Jego koncertach. Tym razem było trochę inaczej. Czułam się, jakbym wkraczała w Jego przestrzeń, której dziś wyjątkowo nie chce ze mną dzielić. Z nikim nie chce dzielić. Nie dziś. Oczywiście kulturalny, elegancki, uprzejmy i profesjonalny jak zawsze. Ale od jakiegoś czasu coś w Nim zgasło. Może na chwilę. Może po prostu gorszy czas jak u każdego ale… Będę niedługo na koncertach pełnowymiarowych więc trochę bliżej się przyjrzę. Ten smutek jest gdzieś bardzo głęboko i trzeba go uszanować, dopóki Dawid nie zdecyduje co z nim zrobić.
Enej no lubię ten Ich „umpa, umpa bit” . Nie do końca mój klimat ale naprawdę to pigułka dobrej energii.
Bovska to niesamowita kobieta. Nie słucham często ale z przyjemnością. Widać, że dobrze Jej ze sobą. Dobrze się to ogląda.
Perfect i Łukasz Drapała. Brakuje Grzegorza ale Łukasz naprawdę daje radę. Nie porównuję. Porównanie byłoby profanacją. Słucham Łukasza w wersji solowej i z zespołem i obie wersje lubię. Jego się chyba nie da nie lubić.
Marika, Ania Iwanek i Piotr Salata. Słyszałam chyba pierwszy raz. Czy wrócę do słuchania? Raczej nie. Głos Piotra niesamowity. Zapada w pamięć ale styl Kuby Badacha 40 lat później to na tę chwilę nie mój numer 1. Marika jak Luna występ jak spektakl. Obie dziewczyny przywiązują ogromną wagę do tego, co można zrobić na scenie- strój sceniczny, tancerki (swoją drogą to duży plus występów. Piękne, pełne wdzięku. Zdobiły występ a nie przeszkadzały). Całość przemyślana i zaplanowana. Tylko chyba z nadmiaru doznań nie pamiętam piosenek.
Varius Manx i Kasia Stankiewicz. Hmmm. Kocham ten głos. Poza nim, nie liczy się nic. Nawet jeśli wygląda wulgarnie w swoich scenicznych kreacjach. Ma do tego prawo. Może tak właśnie lubi. O gustach się przecież nie dyskutuje. Szkoda tylko, że ludzie zamiast skupiać się na wybitnym głosie i repertuarze komentują ubranie. Słyszałam kilka kąśliwych uwag. I czytałam komentarze. Nie wiem co się stało. Chcę pamiętać tę Kasię, która poszła się przebrać w sweter, bo źle się czuła w sukience a’la Lady Gaga i na bosaka wyśpiewała genialny koncert odbierając platynową płytę. Tę Kasię, która wierzyła, że ma genialny głos, którego nie trzeba stroić w lateks rodem z Amsterdamu lub brak dolnej części garderoby. Pamiętam tamten czas. I to jego mi brak.

Powrót do domu w poczuciu dobrze spędzonego czasu. Spokój mnie wypełnia. Brak emocji, których nie chcę. Tak zamierzam wracać już zawsze. Nie potrzebuję więcej smutku. Tyle ile było wystarczy.

Dodaj komentarz