Prezent

Cieszę się, że przyjeżdżasz. Tęsknię bardzo. Potrzebuję rozmowy. Tej zwyczajnej o pogodzie i tej mniej zwyczajnej o tym co lubię albo o tym co tracę i wiem, że tracę. Szczerej. Bez oceniania i szukania wyjścia na siłę. Są rzeczy, które wystarczy powiedzieć głośno, by straciły swoją moc zaciskania gardła. Wiesz o tym, prawda? Znasz mnie. Ale nawet kiedy jeszcze mnie nie znałeś tak dobrze jak dziś, pozwalałeś płynąć słowom. A one płynęły. Czasami powoli i leniwie jak dłoń sunąca po ciepłym ramieniu i dotykająca nieśmiało policzka aż po wzburzenie gotowe swym ogniem zawładnąć i unicestwić. Potrafię być przy Tobie i ogniem i wodą i ciepłym wiatrem i skałą. Na wszystkie „mnie” jest przy Tobie miejsce. W Twoim słowniku nie istnieje pismo obrazkowe. Nie lubisz wolnej interpretacji, bo prowadzi do niedopowiedzeń równie mocno jak do nadinterpretacja. Słowa choć czasami trudne po prostu wypowiadasz z wdziękiem zakłopotania, czasami z namysłem jakby każda litera ważyła tonę ale zwykle jasno i bez niepotrzebnego skrępowania. Lubię Cię słuchać. Łączysz wyrazy w zdania tak mocno wytęsknione przeze mnie. Cieszą mnie nasze potyczki i przekomarzanie. Te przez telefon też. Zwłaszcza, kiedy jadę przybita po koncercie do domu. Wiem, chciałeś zapytać tylko „jak było?” a spotkałeś ciszę. To dlatego przyjeżdżasz, prawda? W dzień moich imienin. Wiesz, że nie tylko to ważny dla mnie dzień ale nie chcesz mnie puścić tam, gdzie miałam być, by znowu nie bolało. Czujesz, że walczę. Czujesz, że potrzebuję żebyś mnie mocno przytulił. I nie puścił aż sama się nie odsunę. W Tobie wiem, że będzie dobrze. Tylko bądź. Nie odstawiaj mnie na bok. Nie patrz w drugą stronę, kiedy cała do Ciebie wołam. Nie skreślaj mnie z listy swoich priorytetów. Ktoś inny właśnie to zrobił po mistrzowsku.

Dodaj komentarz