Papa D 40 lecie

Wpis, który zawiera i cudowną radość i równie wielki sprzeciw. Obie siły tych emocji przeplatają się już 9 dni. I nijak nie mogą odpuścić. Nie ma to dla Ciebie znaczenia? Przejdź do zdjęć. Muszę to tu zostawić. To zawsze pomaga. Dziś jest już powściągliwe ale wiele emocji się przez to przelało.

Miałam cudowny weekend, ten poprzedni 28-29.06. CU- DOW- NY. I nikt. Powtarzam nikt nieważne jak głośno i z jak zaskakująco wielką nienawiścią nie może mi zabronić przyjeżdżania na koncerty. Jeśli będę chciała na nich być to będę. Bo to jak spędziłam ten czas, z kim i na jakich cudownych nocnych rozmowach to „moje”. Zdecydowanie do powtórzenia, kontynuowania i pielęgnowania. Z wielką czułością i troską. Bo to były dobre rzeczy. Dobre, które się zadziały dzięki temu, że naprawdę chcieliśmy ze sobą być. Przeżywać wspólnie to, co dobre. Cieszyć się obecnością i bliskością. A jeśli ktoś wyskoczył z „nie masz prawa” no cóż… Nie biorę odpowiedzialności za cudze demony. Zwłaszcza jeśli powołane do życia przez samego ktosia. Rozdmuchane i sycone nienawiścią już 3 lata. Po co? Nie rozumiem. Ale teraz wiem, dlaczego pękają turmaliny…
I Nie. Nie zamierzam nikomu udowadniać mojej wartości. Jeśli nie jest w stanie jej dostrzec trudno. Zbyt wiele mam do zaoferowania, by rozdrabniać się na tych, których musiałabym do siebie przekonywać. To już nie mój problem. Daleka jestem od nienawiści i nikomu źle nie życzę. A jeśli ktoś chce mnie mierzyć własną miarką niech najpierw sprawdzi, czy wystarczy mu centymetrów.
Jestem zła, bo nawet najlepszy czas potrafią uprzykrzyć ludzie, którzy myślą, że wolno im mnie źle traktować, którym się wydaje, że coś dla mnie znaczą i dlatego mają prawo mieszać w moim życiu. Być może coś znaczyli ale ten czas minął. Nie potrafili docenić pomocy, wyciągniętej ręki i dbania o ich potrzeby na równi z moimi. Nie potrafili być w stosunku do mnie w porządku. Nie potrafili zrozumieć, że ja też mam prawo postawić granice, być zła, nawet bardzo zła. Tylko, że ja nawet w złości nie życzę nikomu źle. Taka jestem. I dosyć mam udowadniania tego. Odcięłam wszystkie jemioły na moim drzewku. Jest mi bez nich lżej, swobodniej, ciekawiej. Nie przesłaniają mi słońca.
A wracając do koncertowego weekendu. To oczywiście 40 lecie Papa D(Papa Dance- dla tych, którzy potrzebują wzmianki. Dla mnie to jedno i to samo)i imieniny Pawła. No lubię tego ludzia. I to bardzo lubię. Sprawia mi przyjemność uczestniczenie w koncercie i lubię utrwalać te chwile. Ale najbardziej lubię spotkania po koncercie. Uściski, serdeczność i ten radosny błysk w oku. Może nie tylko moim?

Żyrardów. I goście specjalni.

A teraz Imieninowy Mińsk Mazowiecki.

Dodaj komentarz