Dziwny czas mój Przyjacielu. Czuję się jak wir w szklance wody pomiędzy magnesami. Z jednej to, co już było. Z drugiej to, co nadchodzi, co się zmienia. Jednego nie chcę puścić do drugiego nie umiem wyciągnąć ręki. Może chciałabym, by to, co było okazało się tym co nowe, bo zupełnie na innych zasadach? Do takiego obrotu spraw niestety nie wystarczę sama.
Kręci mi się w głowie. Już nie tylko od leków. Jakiś punkt odniesienia? Podparcia? Wyjścia? Cokolwiek od czego można by było zacząć. A może ten punkt jest, tylko nie tam, gdzie bym chciała? Wirując łatwiej go stracić z oczu. Co z tym zrobić? Wiem, co odpowiesz-Nic. Tak. Wiem. Nie mam już wpływu na to, co siłą niemal elektromagnesu rozpędziło się wokół mnie. Muszę zaczekać na kolejny obrót spraw. Nie przyspieszać i nie zwalniać, bo i tak wszystko już toczy się samo. Ja czekam, ktoś czeka… na odpowiedź, kolejną szansę, nowy początek a może na ciche zamknięcie drzwi? Nie wiem. Jeszcze nie wiem. Jestem znowu na „Tak” tylko czy moje „tak” spotka drugie „tak”? Czy po raz kolejny rozwieje się echem?
Powiedz mi Przyjacielu dlaczego Twoje „nie” jest nieustającym „tak” a czyjeś pozorne „tak” ciągle jest tak naprawdę „nie”? We mnie czy w Tobie szukać odpowiedzi? Dlaczego tak łatwo przychodzi nam szczerość? Czy odwagą jest wyrażanie nawet zawiłych uczuć czy może jest to tak zwyczajne, że przestaliśmy się nad tym zastanawiać? Pamiętasz? „Nie kocham Cię a jednocześnie nikt nie jest mi równie bliski” i „kocham Cię, bo nie umiem znaleźć innej nazwy do określenia tego, co do Ciebie czuję”, „jesteś obecna w moich myślach nawet, kiedy tego nie chcę” „dobrze mi z myślą, że jesteś gdzieś tam daleko”… Oj potrafisz w sprzeczności mój Przyjacielu. Sprzeczności, od których zawsze bije ciepło. Tego ciepła szukam, kiedy wieje chłodem trzymania mnie na dystans. Chłodem można mnie tylko zmusić do odejścia. Niektórym naprawdę się udało.
Chłód