Piękne życie

Film może nie jest ambitny i z jakiejś bardzo wysokiej półki ale ujął mnie szczerością i w sumie prostotą relacji. Nawet tam, gdzie miało być skomplikowane okazało się proste i przewidywalne. Teksty piosenek tak prosto z serca. Wrażliwego serca, które czuje i boi się zranienia. Taki czas, że na mnie to działa. Zwłaszcza rozmowa o śpiewaniu. Też tak czuję. Artysta jest dla mnie wiarygodny tylko wtedy, kiedy czuję, że dla KOGOŚ śpiewa. Kiedy naprawdę ma adresata tekst, który powtarza czasami po setki razy na koncertach. Kiedy zaczyna śpiewać do tłumu, kiedy wybiera tłum zamiast tego kogoś ważnego, kiedy ja nie umiem się już odszukać wśród adresatów źle się czuję. Czuję się wtedy jak tłum, ktoś mało istotny, bez znaczenia. A nie chcę się tak czuć, kiedy jedyną wartością jaką jestem to cena biletu. Więc znikam. I nie, nie ja mam być bezpośrednim adresatem. Aż takich aspiracji nie mam. Ale nie mam być tylko tłumem bez znaczenia. Może ktoś to zrozumie?

Nagrane z Netflix. Wszelkie prawa autorskie Netflix. Fragment filmu ma zachęcić do obejrzenia całości.

1 Comment

Dodaj komentarz