Przedświąteczne łzy


Pytałeś gdzie jestem i dlaczego musisz mnie szukać. Nie odpowiadam na wiadomości.
Nie jest to najlepszy czas Przyjacielu. Jest jak zwykle. Przedświąteczne łzy już były. Tradycyjnie efekt rozwianych po raz kolejny złudzeń, że jednak coś znaczę. Przełykam je kolejny raz. Będzie dobrze, kochany. Zawsze przecież jest. Tylko z roku na rok koszty są coraz wyższe.
Uciekam w miejsca, gdzie samotność jest uzasadniona… Czytam. Podróżuję. Piszę. Tak, piszę więcej. Dużo więcej ale to nie nadaje się do pokazania w tym miejscu. A i Ciebie nie chcę tym moim pisaniem na siłę częstować. Nie wysyłam więc. Sam zobacz:
„Udaję się w podróż. Już się nie spotkamy. Chciałabym Ci powiedzieć dziękuję. Za tak wiele rzeczy, że trudno mi znaleźć odpowiednie słowa. Zresztą i tak skwitujesz je jednym, rzuconym od niechcenia zdaniem. Na odczepnego. Bo tak wypada. Ja już przestałam być tarczą. Dziękuję więc za to, co było, bo nic już nie ma teraz i nie będzie jeśli mam choć odrobinę szacunku do siebie.”
„Nie czytam w myślach, nie łapię intencji. Zawiodłam się na własnych interpretacjach, dlatego już na nich nie polegam. Potrafię jednak wyczuć emocje, gdy stoję blisko. I czekam na szczerość tego, co chcesz mi powiedzieć. Chyba, że nie chcesz. Przecież tak też można. Przecież nie musisz. Dalej będę domyślać się czegoś, czego pewnie nie ma.”
Naprawdę chcesz to czytać? Nawet Ty nie będziesz przecież powtarzał w kółko tego samego. Znam Twoje zdanie. I próbuję sprostać oczekiwaniom, które za sobą niesie. Bo Twoje zdanie jest dla mnie bardzo ważne a mam wrażenie, że zostałam gdzieś bardzo z tyłu i nie nadążam. I chyba nie chcę już nadążać. Zamykam cicho drzwi.
Cudów na święta…

Dodaj komentarz