A zaczęło się od pytania „Czy lubisz swoją pracę?” I pierwszy raz zaczęłam się mocno zastanawiać nad odpowiedzią. Chciałam zmiany. Ale zmiana….

-Nie tak miało być. Nie odnajduję się tu. Czuję się zablokowana. To, co wiem jest niewygodne, bo trzeba podjąć działanie i śmieszne, bo komu w dzisiejszych czasach chce sie bardziej starać, jeśli nie są to nowe paznokcie, rzęsy i wakacje w tropikach? CHPL? Edukacja? Doświadczenie vel doświadczanie… Wiedza. Nie ma tu dla mnie miejsca. Ja nawet nie wiem gdzie jest pilot od telewizora w socjalnym. Wolę pracować sama. Widzę, reaguję, czuję się odpowiedzialna, podejmuję decyzje nie oglądając się na nikogo. Mało kto to zrozumie. Mnie nie dusi izolacja. Mnie blokuje bycie wśród ludzi, z którymi mi nie po drodze. Przy których z jakiegoś powodu muszę postępować wbrew sobie. Nie twierdzę, naginać się, bo to kojarzy się ze zniżaniem do jakiegoś poziomu. Nie zniżam się. Nie to mam na myśli. Wbrew to znaczy po prostu inaczej. I nie ma tu złych intencji z żadnej ze stron. Wręcz przeciwnie. Są dobre, tylko wymuszają działanie, za które czuję, że powinnam przepraszać. A to jest dla mnie trudne.
-A wiesz jaka jest recepta na sukces w pracy? Bądź takim radosnym debilem jakiego oczekują. Ludzie szybciej przymkną oko na potknięcie głupka niż zmierzą się z czyimś wyższym IQ. Pracuj, nie pytaj dlaczego są podejmowane idiotycznie bezmyślne decyzje albo, że nie są podejmowane wcale. Nie błyszcz inteligencją- ona razi w oczy zwłaszcza tych, którzy bez dokładnych wyjaśnień nie zrozumieją. Nie angażuj się w przyjaźnie- te w pracy istnieją tylko pozornie. Jak często słyszałaś obrabianie dupy przyjaciółce tuż po spijaniu sobie z dziubków? No właśnie. Nie angażuj się w społeczność. Naprawdę chcesz być jej częścią? Nie łudź się. Kółeczka własnej adoracji to kółeczka WŁASNEJ adoracji. One rozumieją nawet najgłupsze zachowania ale tylko własnego kółeczka. Twoje zachowanie, nawet takie samo, będzie niewłaściwe, nieodpowiedzialne, „o zgrozo”, „no wiesz…” „jak tak można? ” Nie szukaj zrozumienia, jeśli nie jesteś w kółeczku. Postępuj tak, by Tobie było dobrze. To pozwoli niektórym przeżyć w komforcie o dyżur dłużej a innym nie wyrządzisz krzywdy wymagając od nich myślenia.
-A co z wartościowymi ludźmi? Tacy przecież tu są? Uśmiechaj się do nich i nie każ im opowiadać się po jakiejkolwiek stronie. Nie zdemaskujesz ich (tak, Oni też już wiedzą, że lepiej nie odkrywać się za bardzo) i pozwolisz im przetrwać te godziny w pracy po swojemu.
Takie to były imieninowe rozważania jeszcze w Toruniu. Później był szybki wypad do Elbląga i równie szybki powrót na poranny dyżur. I kolejny i kolejny… Impas.