Oj potrzebowałam Mój Przyjacielu tej rozmowy. Brakuje mi Ciebie i łapię się coraz częściej na tym, że widząc coś niesamowitego chciałabym Ci to pokazać, chciałabym częściej przeżywać z Tobą to, co zaczyna się wokół mnie znowu dziać. Dobrego. Jakbym wyczołgała się nareszcie z nory o zawiłych korytarzach. Na słońce. Jeszcze nie do końca w to wierzę i przecieram ze zdziwienia oczy. Ale… Mam poczucie, że tak! Że jednak znowu mam siłę by z mozolnego czołgania się wstać i iść przed siebie. Do Ciebie. Z Tobą u boku. Wspinam się po Tobie, po Twoim trwaniu przy mnie mimo wszystko. Wiesz, że doceniam. Zwłaszcza cierpliwość. I wiarę, że dam radę. I nie sądziłam, że kiedyś podziękuję Ci za ciszę. Ona też mi była potrzebna. Zwłaszcza ostatnio. I ten Twój telefon rano „Wstawaj, dosyć leniuchowania. Pośmiej mi się do słuchawki.” Czy może być milsza pobudka? Hmmm… W sumie gdybyś dodał „wstawiaj wodę na kawę” to być może byłaby lepsza. Ale cieszę się, że Cię mam. Tak po prostu się cieszę. Cieszą mnie Twoje plany, to że słyszę w Twoim głosie i spokój i radość. Cieszy mnie to, że kochasz i jesteś kochany. I ja Cię kocham. Zawsze chciałam mieć brata i może tak się to właśnie spełniło? Braterstwo przeżyć, wymiany myśli, ciepłych słów i uścisków ale i otwartość krytyki i tego, co powiedzieć należy, choć boli. Może dlatego, że nie tworzymy związku jest to możliwe? Nie mamy wobec siebie oczekiwań a jedynie przyjęcie się nawzajem takimi jakimi jesteśmy. Nie zmieniasz mnie, choć jesteś motorem mojej zmiany. Wskazujesz czułe punkty i z cierpliwością towarzyszysz, kiedy upadam pod własnymi oczekiwaniami i kiedy podnoszę się na trzęsących nogach postanowień. Jesteś. Nie tylko deklarujesz, ale jesteś naprawdę. I możesz być ze mnie dumny. Przestałam wysiadywać pod toaletą. Naprawdę. Puściłam ten napompowany ego balonik. I nie mam poczucia, że jest mi potrzebny, bo był dla mnie inspiracją, sprawiał, że za chodziły we mnie piękne zmiany. Teraz też zachodzą. Nawet przyjemniejsze i bardziej świadome. Cieszą mnie dużo bardziej, bo to ja jestem ich źródłem. To ja dokonuję wyborów i to ja zawdzięczam sobie wszystko. To takie wspaniałe uczucie znowu mieć wiatr w skrzydłach, we włosach i słońce w sercu. Tak Przyjacielu. Przetrwaliśmy to.
Natalia Kukulska
Dobrostan
Składam kontury
Wypełniam kolorem
Na złość szarości
Widok ponury
Z chaosu wypiorę
By ład zagościł
Zawsze jest ten
Właściwy moment
Niech dzieje się
Już się nie boję zmian
Dobrze to wiem
Znalazłam w sobie
Swój dobrostan
Dobrostan
Sposoby mam
Na niepogodę
Spoglądam z góry w dół
Otwieram się na to co nowe
Na zwykły cud
Zwykły cud
Myśli zdyszane
Znalazły swój przystanek
I śpią tak błogo
Miejsca nieznane
W błogostanie dryfują
Znowu lśnią
Jak złoto
Zawsze jest ten
Właściwy moment
Niech dzieje się
Już się nie boję zmian
Dobrze to wiem
Znalazłam w sobie
Swój dobrostan
Dobrostan
Sposoby mam
Na niepogodę
Spoglądam z góry w dół
Otwieram się na to co nowe
Na zwykły cud
Zwykły cud
Zawsze jest ten odpowiedni czas
Poznałam już swój dobrostan
Dobrostan
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,natalia_kukulska,dobrostan.html