Nigdy nie wchodziłam dalej w Twoją prywatność niż powinnam. Dalej niż miałam wrażenie, że byś mi pozwolił. Mój szacunek do Ciebie jest większy niż myślisz. Jasne, że chciałam być bliżej. Nie czułam jednak byś Ty tego chciał. Zawsze uprzejmie ale bez zaproszenia. Tak najkrócej mogę podsumować naszą znajomość. Na początku próbowałam to zmienić ale po zbyt wielu nieudanych próbach musiałam odpuścić. Moje imię nie znalazło się w gronie zaproszonych. Skorzystałam więc z innych zaproszeń tęsknie patrząc, jak dobrze bawisz się wśród tych, którzy Twoje zaproszenie otrzymali. Teraz to ja zapraszam. I choć niezmiennie jesteś na każdej z moich list wiem, że na moje „zapraszam” nie odpowiesz. Odpowiesz na wiadomość ale nie podniesiesz słuchawki, kiedy zadzwonię. Więc po raz kolejny obracam w palcach zaproszenie. I odkładam tam, gdzie leży tak wiele już lat.
Zaproszenie