Bywa że…

Uciekłam z SM. Już wszystkich. Nie ma tam już nic, co mnie przyciąga. Piękny świat poznaję dziś wszystkimi zmysłami, nie tylko wzrokiem błądzącym po zdjęciach z Instagrama. Wiem, co dzieje się u moich bliskich, bo w tym uczestniczę a nie tylko o tym czytam. Rozmawiam, śmieję się, bawię i płaczę. Jest różnie ale jest prawdziwie. Skupiam się na życiu i spełnianiu swoich planów. Nie wciągnęło mnie życie na pokaz. Byłam w nim ale to już nie mój czas, nie moje miejsce. Nie umiem przepychać się łokciami, słodzić, mamić, manipulować i kłamać. Jestem zbyt szczera jak na te miejsca. A szczerość mało kto potrafi udźwignąć. Nawet tę, kiedy mówię jak wiele ktoś dla mnie znaczy i jak bardzo podziwiam. Nie mogłam mówić otwarcie. Stąd wzięło się przelewanie myśli w te czarne literki pod palcami. Tu jest tylko czerń i biel a emocje są często jedynie interpretacją czytającego. To też się zemściło- zbyt swobodna interpretacja prowadziła w zbyt jednoznacznym kierunku. Trafiłam nie tam gdzie chciałam i przeczytali to Ci, którzy niczego z tego nie rozumiejąc stworzyli sobie mój obraz na swoje podobieństwo… Z półprawd, nadinterpretacji i cudzych osądów. Kiedyś miałam poczucie, że piszę dla tych, którzy czytają. Po prostu czytają. Dziś piszę, bo są chwile, które zatrzymać mogę tylko w taki sposób. Wdzięczność trudno pokazać na zdjęciu. A ja jestem wdzięczna. Sobie samej za zrozumienie, że wszystko ma swój czas. Nawet to, że pojawiam się w czyimś życiu tylko na moment. Może być najpiękniejszy ale to tylko moment. I cieszę się nim póki trwa.
I tylko czasami myślę, że będzie dla kogoś równie ważny i piękny. Ważny na tyle, by postarać się, by trwał jak najdłużej. Tylko czasami. Taki bezpieczny minimalizm. Mam wpływ na wszystko czy nie mam na nic? Świat kręci się mimo mojego wstrzymanego oddechu. Mimo próśb, by na chwilę się zatrzymał a wróciłabym po swoich śladach tam, gdzie wszystko miało sens. Już tego miejsca nie odnajdę. Schowało się między ziarenkami piasku w klepsydrze mojego życia. Jak ziarenko grochu w korcu maku… Uwiera swoim istnieniem, swoją wyjątkowością. A jednocześnie ginie wśród wielości innych.

Bywa

Bywa że

Bywa, że
Brak nam słów
Bywa, że
Źle nam tu
Czasem też
Życia ból
Goi się
Dzieli na pół (na pół) x4

Bywa, że
Brak nam słów
Bywa, że
Źle nam tu
Czasem też
Życia ból
Goi się
Dzieli na pół

Bywa, że
Tak już jest
Tylko gdzie
Miłość, gdzie?

Mimo, że
Prawdy dług
Od ciężaru marzeń
Zgięty wpół
Ciągle szukasz
Nowych dróg
Chociaż kłamią
Tak jak z nut

Mimo, że
Prawdy dług
Od ciężaru marzeń
Zgięty wpół
Ciągle szukasz
Nowych dróg
Chociaż kłamią
Tak jak z nut

Bywa, że
Tak już jest
Tylko gdzie
Miłość, gdzie?

Bywa, że
Brak nam słów
Bywa, że
Źle nam tu
Czasem też
Życia ból
Goi się
Dzieli na pół

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,pawel_stasiak__sidney_kowalski,bywa_ze.html

Dodaj komentarz