Nożyczki

Każda moja słabość Cię przerasta. Nie umiesz i nie chcesz się z nią zmierzyć. Uciekasz, kiedy z czymś sobie nie radzę i szukam wsparcia. Odwracasz głowę od moich łez. Ale kiedy przylepiam sztuczny uśmiech. Maluję usta, rozpuszczam włosy, jestem taka, jaką chcesz, żebym była- jesteś szczęśliwy. Wtedy tylko mnie widzisz…
Zbyt długo byłam silna. Przy Tobie chciałam być prawdziwa. Pozwolić sobie na słabość, czasami bezradność i łzy, które wstrzymywałam zbyt długo. Nie pozwoliłeś mi na to. Znowu musiałam być silna. Znowu musiałam dźwigać sama to, czego unieść już dalej nie chcę.
Chciałam byś był skałą, o którą się oprę. Chciałam czuć Twoją ciepłą szorstkość pod palcami. Wolałeś być tylko okrągłym kamieniem. Niewzruszonym. Okazałeś się być nim- u szyi. Od Ciebie- Twojej siły chciałam się odbić, by wzlecieć wysoko. Tymczasem skruszyłeś się przy najdrobniejszym wietrze, bo „wiał nie z tej strony”. Ktoś inny podarował mi schronienie. Otulił ciepłem skrawki, które ze mnie zostały. Przywrócił wiarę w jutro. Zabliźnił rany. Pozwolił być sobą. Trwa. Przy Nim nie boję się płakać. Nie boję się prosić o pomoc. Nie boję się powiedzieć „nie umiem, to dla mnie trudne”. To przy Nim patrzę, jak moje skrzydła lśnią w słońcu. To przy Nim oddycham z radością. Patrzę na Niego a On patrzy na mnie a razem patrzymy w tym samym kierunku.
Odcinam się od Ciebie. I to Ty wręczyłeś mi nożyczki. W milczeniu i zdecydowanie. Dziękuję. Gdyby nie Ty-nie byłoby Jego.

Dodaj komentarz