Mój Kochany Przyjacielu. Nie wiem co mam robić. Mam wrażenie, że stoję w miejscu. Kolejne próby złapania kontaktu są nieskuteczne. Może masz rację twierdząc, że jeśli ktoś milczy po prostu czeka aż i Ty zamilkniesz… Takie zakończenie relacji „w białych rękawiczkach”. Smutne to i stawia mnie znowu w sytuacji kiedy mam żal do siebie o kolejne kroki, kolejne próby. Brakuje mi Ciebie. Jesteś daleko już tak długo. Nie przeszkadzam Ci. Wiem, że jesteś zajęty, więc piszę tu. Może będzie trochę łatwiej? To tak jak odkładanie książki na nocny stolik-na „później dokończę”. A jednak tego tematu nie poruszę już z Tobą. Wiem co powiesz-nie warto. Więc czemu jest mi tak trudno zamknąć i ten rozdział? Kiedy odchodzę zamykam drzwi. Te ciągle stoją uchylone. Czekam na kogoś, kto swoje już przede mną zamknął. Nie mam odwagi wejść znowu. Pukam nieśmiało ale widocznie zbyt cicho. Lub lepiej udawać, że się nie słyszy. Pozostaną zamknięte. Dla mnie.
To był bardzo trudny rok mój Przyjacielu. Chodzenie nadal jest trudne a uczelniane obowiązki wcale nie były takie łatwe jakby się mogło wydawać. Brakuje mi czasu, by do Was pojechać. Brakuje mi Twojego ciepła. Nawet, kiedy wypominasz mi, że to nie Twojego ciepła mi brak. Mylisz się. Tamtego ciepła już nie pamiętam. Jest jak sen, który przestał się śnić, choć próbujesz każdej nocy go przywołać. Twoje ciepło jest. Nigdy mi go nie odmówiłeś. Wiem, że na mnie czeka. Tamtego ciepła nie jestem już pewna. Nie wiem czy mnie otuli i boję się sprawdzić Przyjacielu. Dlatego nie mam odwagi na spotkanie. Coś się zmieniło. Coś odeszło i nie potrafię tego sama zmienić. To nie był dobry rok. Moja siła ma wielką cenę Kochany. Nauczyłeś mnie jak być silną. Rachunek wystawił ktoś inny. I wydał resztę ciszą. Słoną resztę… Mam nadal próbować wzruszyć kamień czy milczeć jak On? Wypada zamilknąć tam, gdzie nie czekają na Twoje słowa. Nie czekać na zainteresowanie tych, którym bez Ciebie dobrze. Przestać być Dziewczynką z zapałkami…
Palę więc kolejny most. Już żaden nie prowadzi w moją stronę.